WŁAŚCIWA RZECZYWISTOŚĆ CHRZEŚCIJAŃSTWA

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

szukajc485c-prawdy-mariusz-lewandowski

Jednocześnie proponuje ono pewną postawę, pewne postępowanie praktyczne, które jest charakterystyczne i wyraża to, czym chrześcijaństwo jest w istocie. To zresztą, co swoiste w chrześcijaństwie, wyraża się w sposób bardzo konkretny w nauczaniu Chrystusa i Kościoła, który jest przecież właśnie wspólnotą, świadczącą w naszych czasach o obecności i działaniu Chrystusa. Właściwa rzeczywistość chrześcijaństwa uka­zuje się na przykład w przypowieściach o miłości, w przypowieściach o Królestwie Bożym, w gestach i postawach Chrystusa. Ukazuje się ona także w codziennej praktyce  chrześcijańskiej, która jest ciągle żywa w tradycji wspól­not (chrześcijańskich, zarówno dzisiejszych, jak i minio­nych czasów, i która będzie zresztą przeżywana we wspól­notach chrześcijańskich przyszłości. Wiemy bardzo do­brze, w sposób bardzo konkretny, co to wszystko znaczy. Uważne słuchanie słowa i gestów ujawnia to właśnie, co powinno zostać zrozumiane. Wiemy także, co należy czy­nić. Wiara przeżywana jest przewodnikiem w działaniu, nawet tam, gdzie nie ma całkiem dokładnych wskazań ; wcześniejszych. Wyjaśnienia nigdy nie zastępują życia. Być może jednak należy od czasu do czasu próbować wyjaśniać nieco to, co się wie z doświadczenia i czym się I żyje, by w ten sposób wprowadzić nieco światła do do­świadczenia lub wyjść naprzeciw pewnym pytaniom, a na­wet krytykom.W każdym razie należałoby unikać przeciwstawiania, w abstrakcyjnym systemie pojęciowym, człowieka, który byłby człowiekiem chrześcijańskim innemu człowiekowi, który byłby na przykład Grekiem, naukowcem, technikiem lub ateistą. Tym bardziej należałoby unikać przeciwstawiania człowieka chrześcijanina po prostu czło­wiekowi oraz traktowania poniekąd człowieka chrześci­jańskiego jako tego, który wyprze człowieka po prostu lub przynajmniej stanie obok niego.


CHRZEŚCIJAŃSKI WYMIAR OSOBY

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

eb2ea71043

Chociaż termin „osoba” używany w języku codziennym jest dla wszystkich zrozumiały, to jednak można doszu­kiwać się w określeniu „chrześcijański wymiar osoby” oznaki istnienia jakiejś rozbudowanej teorii. Dość obstrak- cyjny charakter takiego określenia mógłby sugerować, że istnieje w chrześcijaństwie prawdziwa „teoria” osoby, to znaczy rozważania wyjaśniające w sposób logiczny, spójny i systematyczny, tak jak to czynią „teorie” naukowe, czym jest osoba i jakie są jej cechy. Otóż nie można zapomi­nać, że chrześcijaństwo nie jest „teorią” ani w sensie systemu filozoficznego, ani w sensie teorii naukowej.  Oczywiście można próbować oddać jego istotę w słowach ; i w rozprawach, można próbować wyjaśnić doświadczenie, z którym wiąże się chrześcijaństwo. Nie można jednak przedstawiać go jako rozumowania teoretycznego. Mówić o  chrześcijaństwie to tym samym mówić o rzeczywistości, która była, jest i będzie rzeczywistością przeżywaną. Nie­mniej, uznając to, jest rzeczą pożyteczną w pewnych momentach pytać siebie, czym się żyje, nawet wtedy, gdy z góry wiadomo, że wszystko, co będzie można wypowie­dzieć, będzie zawsze niedostateczne, zawsze niezmiernie odległe od prawdy przeżywanej. Chrześcijaństwo jest z istoty swej objawieniem Boga w Jezusie Chrystusie. Zresztą dlatego właśnie jest z istoty swej życiem, a nie teorią.


DLACZEGO WIARA?

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

images (2)

Nie trzeba jednak, by rozminięlcie się prowa­dziło do zwątpienia w możliwość spotkania, ani by nie­skończoność zadania prowadziła do jakiejkolwiek urazy lub do negowania cierpienia wynikającego z rozminię­cia się. Aby dialog mógł się odbywać, trzeba zaakceptować dy­stans i nadać mu sens. Dla niewierzącego doświadczenie tego dystansu jest może wyjątkowo dotkliwą formą do­świadczenia granicy. Dla wierzącego chrześcijanina dystans wyobraża być może odległość między człowiekiem a Bo­giem. Ale jest on także znakiem znakiem naszej nie­mocy (musimy natknąć się na opór bariery) i równo­cześnie-naszej siły (nadzieja, która jest darem Boga, jest silniejsza od wszelkiej bariery).Mówić o chrześcijańskim wymiarze osoby ludzkiej to pozornie poruszać temat bardzo abstrakcyjny. Same ter­miny: „wymiar”, „osoba” wydają się bardzo spekulatywne. Tymczasem w tylch terminach zawarte jest pytanie bardzo proste choć bardzo zasadnicze: kim jest człowiek dla chrześcijan? Postawienie tego ‚pytania jest zarazem szukaniem odpowiedzi na to, kim po prostu jest człowiek, kim jest człowiek chrześcijanin. Termin „osoba” począt­kowo znaczył mniej więcej to, co dziś możemy oddać przez pojęcie postaci dramatu. Ale z biegiem czasu stał się terminem filozoficznym, wokół którego toczyło się wiele dyskusji. Dziś ma za sobą całą historię i wywołuje wiele kontrowersji. Można by powiedzieć, że ichodzi tu we współczesnym jego rozumieniu o termin o znaczeniu teo­retycznym. Nie trzeba jednak zapominać, że używane w języku filozoficznym słowo „osoba” występuje również w języku potocznym i tu może być nawet używane w sen­sie, który jest właśnie sensem filozoficznym. Bez wahania, na przykład, mówimy: „osoba”, by powiedzieć: „ktoś”. Ale słowo to ma sens bardziej znaczący i głębszy, gdy mówi się o „postawie osobistej” (ewentualnie o „posta­wie osobowościowej”). W ten sposób ocenia się postawę, w której wypowiada się jakość istoty ludzkiej. W tym znaczeniu termin „osobisty” jest użyty jako wskaźnik wartości.


WSPANIAŁOŚCI ŚWIATA

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

images (3)

Świat posiada swe wspaniałości: życie logosu, a ponad wszystko życie etyczne. To, co tworzy odrębność chrześci­jaństwa, to porządek miłości. Otóż istnieje więź między porządkiem miłości i wspaniałościami świata. Stąd para­doks kondycji chrześcijanina, która jest równocześnie udziałem i nie-udziałem. Udział jest gestem afirmacji, gestem uświęcania świata i życia. Nie udział reprezentu­je postawę wyrzeczenia się, pojętego zresztą nie tyle ja­ko negacja czy próba, ale raczej jako wyzwolenie. Wy­rzeczenie się jest więc warunkiem afirmacji; jedynie w wolności, jaką zapewnia wyrzeczenie się, można na­prawdę świat uczynić swoim. Ta paradoksalna sytuacja wierzącego chrześcijanina wyjaśnia fakt, że w wysiłku prowadzenia dialogu istnieje zawsze możliwość nieporo­zumienia, tak że nawet będzie można mówić o złej woli.Dialog nie jest próbą nawrócenia, ale wysiłkiem uchwy­cenia możliwego sensu egzystencji w innym doświadcze­niu. Możliwość zrozumienia istnieje. Jest ona dana w sa­mym doświadczeniu, jakie każdy człowiek czyni, doświad­czając sensu egzystencji. Doświadczenie to zawsze bo­wiem zawiera przynajmniej potencjalnie wskaza­nie na różnorodność możliwych modalizacji.Jeśli jednak zrozumienie jest możliwe, to może stać się skuteczne jedynie w wysiłku budowania. Dążenie ku zro­zumieniu, podobnie jak każde budowanie, jest zadaniem nieskończonym i łączy się zawsze z możliwością nieporo­zumienia i nieadekwatnej interpretacji. Od momentu jed­nak gdy pojawia się wysiłek budowania, to podtrzymuje je z obu stron, jak cięciwa dwa końce łuku, zamiar mo­żliwej wspólnoty w prawdzie i nadzieja ludzkiego spotka­nia. Dlatego doświadczenie rozminięcia się zamiast spot­kania ma w sobie jakiś aspekt patosu. Istnieje zatem cier­pienie wynikające z rozminięcia się, a zarazem i nadzieja spotkania.


POTĘGUJĄCA TRUDNOŚĆ

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

images

Trudność potęguje fakt, że kultura współczesna jest z istoty swej kulturą chrześcijańską w tym sensie, że pod­stawową dla niej wartością jest ideał powszechnego bra­terstwa ludzkiego, który wypływa z chrześcijańskiej idei miłości. Stąd jest rzeczą możliwą interpretować (chrześci­jaństwo zgodnie z wymogami i założeniami współczesnej epoki. Niektórzy uprawiają taką interpretację z zewnątrz: interpretują chrześcijaństwo jako rodzaj pedagogii współ­czesnej kultury, jako obrazowe przedstawienie ideału hu­manistycznego. Inni interpretują chrześcijaństwo od we­wnątrz: usiłują znaleźć taki sposób przeżywania chrześci­jaństwa, który byłby zgodny z założeniami naszej epoki, czyli zgodny z kryterium widzialności i skuteczności. Uważają na przykład chrześcijaństwo za element napę­dowy procesu przekształcania świata (widzialnego) i dzia­łalność jego wyrażają za pomocą teorii symbolizmu.Nieuchronnym skutkiem tego wszystkiego jest w dialo­gu wierzących i niewierzących moment wzajemnej kon­testacji, kiedy to każdy usiłuje sprowadzić pozycję part­nera do własnego stanowiska. Należy jednak przezwycię­żyć ten moment, by mógł się zacząć prawdziwy dialog. Takie przezwyciężenie z istoty swej zakłada uznanie od­mienności partnera. Oczywiście nie można poprzestać po prostu i jedynie na przeciwstawieniu dwóch stanowisk. Każdy z partnerów musi zrozumieć egzystencjalne stano­wisko drugiego, wychodząc ze swego stanowiska egzy­stencjalnego, nie „redukując” stanowiska przeciwnego i nie zacierając wyrazistości własnego.Istnieje pewna wspólna strefa między doświadczeniem wierzącego i niewierzącego, ale ma ona charakter cząst­kowy. Tym, co egzystencjalnie charakteryzuje wierzącego chrześcijanina, jest pewna postawa, która jest równo­cześnie kroczeniem ku Bogu i obecnością w świecie. Ale chrześcijanin jest ze świata, jakby nie będąc na nim.


SZCZEGÓLNE WARUNKI DIALOGU POMIĘDZY WIERZĄCYMI A NIEWIERZĄCYMI

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

wiara-glowy

Jakie są szczególne cechy dialogu, w którym występuje odniesienie do wiary? Pytania nie wolno stawiać w ab­strakcji, ale w kontekście kultury współczesnej. Otóż charakterystycznym znamieniem naszej epoki jest obec­ność ateizmu. Istnieje ateizm teoretyczny, ale jest on tyl­ko refleksyjnym wyjaśnieniem ateizmu praktycznego, ateizmu przeżywanego. Co umożliwiło ten ateizm prak­tyczny? Prawdopodobnie doświadczenie własnego bytu dokonane przez człowieka współczesnego (za pośrednic­twem nauki, pracy przemysłowej i działalności politycz­nej), w którym człowiek odkrył, że w życiu chodzi o za­władnięcie przez niego swą własną egzystencją. Człowiek współczesny doświadcza siebie jako przemiany i jako przyczyny tej przemiany. Człowiek we własnych swoich oczach jawi się jako ustanowiciel siebie samego. Oczy­wiście jest świadom, że władza jego ma granice, ale za­danie, którym siebie określa, nie polega na tworzeniu rzeczy niemożliwych, lecz na aktualizowaniu rzelczy mo­żliwych. W przeszłości człowiek odszyfrowywał swą egzy­stencję jedynie wybiegając w strefę niewidzialnego. Obecnie wrócił całkowicie do świata widzialnego. Nie ma już więcej zaświatów, bo nie ma już przynajmniej w za­sadzie rzeczywistości nieprzejrzystej. Sam opór rze­czywistości został zrozumiany.Jest rzeczą naturalną, że ateista będzie szukał racjo­nalnego wyjaśnienia postawy religijnej i tym samym bę­dzie usiłował dokonać „redukcji” wiary (do poziomu zja­wisk wytłumalczalnych w terminach naukowych, na przy­kład do poziomu zjawisk porządku ściśle psychologiczne­go). Wierzący zaś ze swej strony będzie oczywiście usiło­wał wykazać, że odniesienie człowieka do Boga tworzy człowieczeństwo człowieka i że dlatego sam ateizm zakłada implicite pewną formę teizmu. Faktem jest jednak, że  nieporozumienia prawie nie da się uniknąć.


MIĘDZY DIALOGIEM A DYSKUSJĄ

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

images (5)

Istnieje oczywiście relacja między diałogiem-dyskusją a dialogiem egzystencjalnym. Niewątpliwie znajdują się one na różnych poziomach: jeden jest wymianą przebie­gającą w dyskursie, drugi wymianą w słowie. Tym dwom poziomom łączności odpowiadają dwa poziomy stosunków: po jednej stronie mamy stosunki abstrakcyjne i anonimo­we; po drugiej stosunki konkretne i międzyosobowe. Istnieje jednak polaryzacja dialogu-dyskusji dokonana przez dialog egzystencjalny, a jednocześnie dialog egzys­tencjalny zakłada istnienie dialogu-dyskusji.W chrześcijaństwie dialog w sensie węższym, dialog egzystencjalny, zajmuje miejsce centralne. Chrześcijan- j stwo opiera się na objawieniu, to znalczy na ukazaniu się Boga, który objawia się nam, a równocześnie objawia nas nam samym. Bóg zaś objawia się przez swe Słowo, a ob­jawienie zostaje przyjęte przez człowieka wierzącego w słowie odpowiedzi wiary. Bóg objawia się nam jako Osoba, jako Życie, jako istotowy Dialog; jest to objawie­nie Trójcy. Dialog, który zaczyna się między Bogiem a człowiekiem, jest tylko przedłużeniem, w pewnym sen­sie uzewnętrznieniem dialogu, który jest w Bogu; zresztą umożliwia go jedynie pośrednictwo Chrystusa, który ja­ko Słowo Boże jest pośrednikiem dialogu prowadzonego między Osobami Trójcy, i który będąc równocześnie Człowiekiem-Bogiem jest pośrednikiem dialogu między Bo­giem a człowiekiem. Dialog między ludźmi musi być obra­zem dialogu istniejącego w Bogu. Jest rzeczą oczywistą, że dialog między wierzącymi a niewierzącymi można umiejscowić na dwóch poziomach. Ale swój wymiar prawdziwy znajdzie on jedynie na po­ziomie drugim, na poziomie egzystencjalnym, gdyż tylko na tym poziomie człowiek naprawdę angażuje wiarę (czy to religijną, czy rozumową).


ASPEKT WZAJEMNOŚCI

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

wiara2

Dialog ma też pewien aspekt wzajemności, i to właśnie jest jego cechą specyficzną. Ona tworzy dia­log. Ma on w końcu jakieś odniesienie do’powołania. Gdy bowiem sama osoba kwestionuje siebie w dialogu, to czy­ni to odnośnie do tego, co konstytuuje ją w jej odrębności, to znaczy w jej przeznaczeniu, w jej powołaniu. W dialogu egzystencjalnym każdy widzi siebie jako osobę i skiero­wuje się do drugiego jako osoby.Dialog egzystencjalny zawiera więc dwa jnomenty: mo­ment afirmacji siebie (jako powołania) i moment uznania drugiego (również jako powołania). Charakteryzuje go jednak pewna fundamentalna trudność: prawda drugiego człowieka nie jest tą, jaką mu narzucamy, nie jest ona również tym, co przejawia się na zewnątrz. Jest w dia­logu jakiś cel, który przekracza zjawisko, to, co jest ze­wnętrzne, by podążać ku prawdziwemu „ja” drugiego człowieka. Ale droga do tego celu, ku prawdzie drugiego człowieka, przechodzi przez to, co zewnętrzne, opiera się : na nim. Chodzi zatem o to, aby połączyć to, co się ujawnia, z prawdą nie ujawniającą się, uchwycić tę pojawia­jącą się formę jako objawienie prawdy ukrytej. Środkiem, którym posługuje się dialog egzystencjalny, jest słowo. Słowo stanowi przeciwieństwo dyskursu, któ­ry jest środkiem dialogu-dyskusji. Dyskurs jest abstrak­cyjny, nieosobowy, zdeterminowany koniecznością zbor- ności, wymaganiami logiki. Słowo jest konkretne, wyra­ża stanowiska i propozycje. Słowo jest osobowe, oparte na zaangażowaniu się, działa pod znakiem wolności, jest wyrazem egzystencji. W słowie prawda i wolność łączą się ze sobą. Nie chodzi jednak o prawdę abstrakcyjną, która narzuca się jako system, ale o prawdę, która po­dejmuje w sobie ruch egzystencji. Nie chodzi też o dar­mo daną wolność, ale o wolność, która jest utwierdzeniem prawdy. Chodzi z jednej strony o prawdę-działanie, a z drugiej o wolność-przyzwolenie. Słowo łączy prawdę i wolność, ponieważ jest działaniem, które wypowiada się (jest to moment prawdy), i działaniem, które spełnia się (jest to moment wolnoślci).


KILKA UWAG OGÓLNYCH NA TEMAT DIALOGU

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

images (5)

Nie jesteśmy pewni z góry, czy istnieje prawda, ani też, czy jesteśmy w sta­nie do niej dojść, jeśli istnieje. Jedynie w doświadczeniu odkrywamy, że rzeczywiście jest prawda i żie możemy ją osiągnąć, przynajmniej w sposób częściowy i stopniowy. Ale doświadczenie to jest podtrzymywane przez wiarę, że prawda istnieje, i przez nadzieję, że możemy ją osiąg­nąć. Dialog jest w rezultacie metodologią tego doświad­czenia, zarówno gdy przybiera formę poszukiwania inte­lektualnego, jak też gdy określa działanie. W dziedzinie myśli spekulatywnej przeciwstawia się sofistyce, będą­cej sztuką zwodniczej argumentacji, a na polu działania występuje przeciw przemoicy, która jest ostatecznie cał­kowitym odrzuceniem drugiego człowieka (zresztą sama sofistyka jest rodzajem intelektualnej przemocy). Ale dia­log wyklucza również stanowczo wszelki relatywizm i sceptycyzm.Prawda, o którą chodzi w dialogu rozumianym szero­ko, pozostaje prawdą abstrakcyjną. Można jednak rozu­mieć dialog w sensie węższym, a tym samym w sensie silniejszym, dobitniejszym, jako coś, co dotyczy prawdy konkretnej. W tym węższym znaczeniu dialog jest wy­mianą egzystencjalną, wymianą między osobami rozpa­trywanymi ze względu na to, co je tworzy w ich odręb­ności. Nie chodzi tu o subiektywność ani o uczulcie, ani rozum, ale o życie osobowe jako o źródło inicjatywy obszar przeznaczenia. Dialog egzystencjalny ma pewien aspekt aktu: jest zakwestionowaniem osoby prowadzącej dialog przez nią samą i nadaniem jej przez nią samą nowego oblicza. Tym samym zawiera także pewien aspekt woli. Jest on zaangażowaniem duchowym, a zatem i pew­nym poruszeniem wolności w działaniu efektywnym i twórczym.


DIALOG MIĘDZY WIERZĄCYMI A NIEWIERZĄCYMI

Leave a comment Technika i myśl katolicka Leave a comment

zywa-wiara-foto-main

Tole­rancja może być po prostu pewnego rodzaju ignorancją bardziej lub mniej szanującą drugiego. Ale może też być czymś więcej: rzeczywistym pragnieniem udziału. Jak długo jednak pozostajemy na gruncie toleranlcji, udział ten może się urzeczywistnić jedynie w tych dziedzinach, w których nie zaznaczają się różnice, na przykład w dzie­dzinie nauki, ewentualnie także w dziedzinie polityki (przynajmniej do pewnego punktu). Dialog jednak jest czymś więcej. Oznacza wymianę myśli odnośnie do tego właśnie, co tworzy różnicę. Na czym jednak właściwie polega ta wymiana? Jakie są szczególne warunki okre­ślające dialog, gdy rozpoczyna się on między wierzącymi i niewierzącymi?Wpierw należy odrzucić czysto psychologiczny sens dia­logu rozumianego jako wyraz upodobań, swoistej posta­wy. Dialog tak pojęty dotyczy tylko jednostkowego pod­miotu. Rozumiany w sensie obiektywnym, przedmioto­wym, dialog może być pojmowany w zńaczeniu szerszym lub węższym. W znaczeniu szerszym dialog oznacza wspólny wysiłek dojścia, przy użyciu słowa, do spotkania w prawdzie, bądź na poziomie myśli badającej, bądź na poziomie dzia­łalności praktycznej. W tym sensie może być uznany za równoważnik dyskusji (rozumianej w sensie dyskusji „konstruktywnej”). Jest to więc przekraczanie indywidu­alnych punktów widzenia w drodze ku punktowi scalają­cemu. Dlaczego potrzebujemy dialogu (tak rozumianego)? Dlatego że siłą konieczności, z racji naszej kondycji, ma­my odmienne rozumienie prawdy.